» Blog » Sesja w 40 minut (Z conquistą II w tle)
31-01-2011 23:42

Sesja w 40 minut (Z conquistą II w tle)

W działach: Antyreklamy, Absurdy, Felieton, Recenzję | Odsłony: 1

Sesja w 40 minut (Z conquistą II w tle)

W miniony weekend wybrałem się na Conquiste II. Dzięki ogólnemu konwentowemu bałaganowi... (tu powinno znajdować się słowo na b, ale inne. Zjadliwie(co mi się zdarza bardzo rzadko) NIE polecam Conquisty, chyba że interesuje was dobrze przygotowana cześć mangowa)

...zamiast poruszać się między „atrakcjami”(na części fantastyczne prawie nieobecnymi) dołączyłem do grupy grającej w młotka. MGowi szło średnio, tak więc koło 30 minut po północy zrezygnował z dalszego prowadzenia. Tego samego dnia, tyle że o ludzkiej porze miałem kolosa z chemii, tak więc mając w planach wyspanie się i odrobinę nauki, zadeklarowałem Graczom. Mogę poprowadzić na mechanice „Zgliszcza”, ale góra 30 minut.

 

Pytania do Graczy;

Styl sesji? - Starcie.

Realia? - Warhammer.

- Ok, zaczynacie w osamotnionej zrujnowanej fortecy gdzieś pomiędzy rozległymi młotkowymi lasami. Rozbiliście obóz w zgliszczach wieży, jednak w wraz z porankiem dostrzegacie swoich wrogów nadchodzących do bramy. Aha, to młotek, więc jest chłodno i leje jak z cebra ;).

 

Zamiast tworzyć postacie i tłumaczyć mechanikę tradycyjnie , zaimprowizowałem scenkę:

 

Stoisz na stopniach omszonych mokrych schodów, obok po prawej piętrzą się zgniłe beczki, na dole masz rozmokły dziedziniec. Jednak na podziwianie widoków nie masz czasu. Po stopniach w dól, pędzi na ciebie ogromny rozwścieczony Ork, w rękach ściska rębak, a jego potężna sylwetka góruje nad tobą

– Nie góruje, mam ponad dwa metry.

– Ok W takim wypadku ta kreatura mimo nędznej postury..(...).

– Cofam się...

(...) Itd..

 

Po 5 minutach mieliśmy już gotową drużynę i jasne zasady. (małe wyjaśnienie, w „Zgliszczach” istnieje opcja kreacji postaci. Bez losowania, bez ograniczeń. Kto co chce, to ma, byle trzymał klimat)

 

Grający i otrzymana drużyna Chaosu (wielkie dzięki Panowie za dobrą sesje).

 

Tofik: Strzelec wyborowy wyposażony w muszkiet. Opanowany doskonały snajper i w zasadzie tyle.

 

Mr Prohibicja (sorry kolego, nie jestem pewny czy tak masz na imię, ale tak Ci nazywaliśmy): Upadły mistrz zakonny - potężny wojownik obładowany sprzętem.

 

Grabarz: Wojownik chaosu, zespolony z żywą zbroją, mało opanowany lecz doskonały w robieniu korbaczem..

 

Aes (MG + BNi): Kapłan Sigmara 10 Doborowych strzelców Middelheimskich.

 

Skrócone sprawozdanie z sesji:

Rozbudzeni BG dostrzegają w mgłach i deszczach znużona grupę strzelców i tajemniczą zakapturzona postać w ich towarzystwie. Strzelcy zdają się być nieprzygotowani do walki, w końcu wędrowali pewni i całą noc, a teraz pewnikiem mażą o wysuszeniu mokrego odzienia (jesienna gawęda pełną gębą ;) ).

 

Jednak jest kłopot. Jedynym suchym miejscem jest cudem ocalała wieża zgliszcz fortecy, a tam rozbili już obóz nasi mhroczni (werble) bohaterowie. Rozpoznając znienawidzonych Midelheimczyków BG planują walkę.

 

Ustawienie BG:

Strzelec Toffika robi za snajpera z wieży. Rycerz(bez zbroi, przecież nie ma czasu na jej założenie) mr. P. siedzi na bramie przygotowany na zniszczenie cudem ocalałego mechanizmu opuszczanej kraty. Trwale opancerzony chaosyta Grabarza siedzi wewnątrz schowany z murem, ściska w dłoniach ogromny korbacz i czeka na wroga.

Plan:

Gdy połowa żołnierzy i „ten twardy” wejdą do środka, Mr. P. spuszcza kratę, i rozpoczyna się rzeź. Nieprzygotowani do walki Midelheimczycy zostają wyrżnięci w walce wręcz, pozostali na zewnątrz nie mają dość czasu by przygotować się do otworzenia ognia, a tego twardego ściąga snajper.

 

Akcja:

Oddział podchodzi pod fortece, jednak czujny Sigmaryta zatrzymuje ich pod bramą. Rozgląda się szukając oznak zasadzki.

MG: Zatarliście ślady?

Gracze: Nie. Na szczęście i tak wszystko zmył deszcz(przy takim Int postaci uznałem za logiczne zgaszone ognisko)

Jednak nasz Chaosyta zrośnięty z pancerzem ma wyjątkowo słabe opanowanie. Pierwszy rzut na tej sesji (mało kostkowa mechanika - pozostali nie rzucają, są dość opanowani). Oczywiście nie udany(to tylko rzut szansy). Chodząca Chosyscka zbroja z człowiekiem w środku nie jest stworzona do grzecznego stania z murkiem. Poruszył się nerwowo zdradzając hałasem ( mógł by i wybuchnąć nerwowym chaosysckim śmiechem – jeśli Gracz by sobie zażyczył) swoją obecność.

 

(Gracze zgadzają się z tą logiką, wydaja się nawet zadowoleni)

 

Sigmaryta słysząc niepokojący dźwięk rozkazuje oddziałowi przygotowanie się do walki. BG obserwują sfrustrowani jak Middelheimczycy odlakowują proch, czyszczą lufy, ładują muszkiety. Widzą też jak kapłan dobywa młota bojowego.

Sigmaryta – mruczą zaniepokojeni pod nosem.

Tymczasem wyżej wymieniony rozkazuje czterem żółtodziobom sprawdzenie wnętrza ruiny. Chwila dyskusji, władcze spojrzenie kapłana, i przerażone młodziki wchodzą do fortecy. Chaosyta rezygnuje z opcji ukrycia się (i tak się nie uda).

 

Gdy tylko strzelcy wchodzą na dziedziniec wpada między nich uderzając Korbaczem. Cztery rzuty, trochę opisu i dwaj strzelcy leża martwi, dwaj pozostali wywracaj się w panice widząc potęgę i grozę wojownika chaosu (wysoka dominacja Chaoty). Kapłan lojalny wobec swoich wpada na dziedziniec. Chaota cofa się przerażony czując strach przed determinacją kapłana (wysoka dominacja kapłana vs niskie opanowanie wojownika).

 

Sigmaryta uderz młotem jednak Choacie cały czas udaje się skutecznie wycofywać w głąb fortecy i co ważniejsze zachowując równowagę.

 

Snajper strzela nie trafia (pech w kościach). Wreszcie wojownik opanowuje się, udaje mu się odepchnąć nacierającego kapłana, i spycha go do bramy korzystając z przewagi masy i długości broni. Kapłan usiłuje wycofać się na zewnątrz, jednak bohater Mr. P. odcina go spuszczoną kratą.

 

Kapłan rozpoczyna modlitwę, powołując się na swojego boga. Grabarz nie śmie wysłać swojego wojownika przeciw takiej potędze (klimaciarsko i bez zmuszania ;D).

 

Tymczasem snajper Tofika zbiegł już z wierzy (wysoka zwinność, żadnych rzutów), i wali do Sigamryty z pistoletu. Trafia, a na koszuli kapłana pojawia się krwawa plama. Wyraźnie osłabiony adwersarz wycofuje się do zgliszcz, jednak strzał z drugiego pistoletu dziurawi mu brzuch, zalewa falą krwi. Bezwładne ciało kapłana pada na dziedziniec, amulet Sigmara upada błoto.

 

Jeden z powalonych strzelców strzela sobie w łeb, drugi ucieka pomiędzy ruiny. BG zbierają się na dziedzińcu, kombinując jak pozbyć się pozostałych midelheimczyków. Spomiędzy zgliszcz wysuwa się lufa muszkietu ostatniego z żywych strzelców znajdujących się wewnątrz. Wojownik rzuca się do przodu, dostaje w brzuch i zostaje wyeliminowany z walki.

 

Rycerz biegnie rzucając toporkiem w strzelca, ten osuwa się pozbawiony głowy. Snajper Tofika zabija jeszcze z ukrycia jednego z żołnierzy pozostałych na zewnątrz, po czym chowa się z mur. Słychać salwę Middelheimskich muszkietów.

 

BG czekają jeszcze chwile, a by wreszcie wyjrzeć. Dostrzegają żołnierzy wycofujących się daleko w las.

 

Koniec sesji.

 

Godzina: około 10 po pierwszej w nocy.

Czas sesji: +/-30 minut, czas przygotowania 5 minut.

 

Podsumowanie:

Wiem, śmierdzi to autopromocją(jeśli ktoś lubi fałszywa skromność, to proszę pokornie o wybaczenie, wszystko na pewno było źle :*) ale Gracze byli naprawdę zadowoleni. Przez pól nocy i połowę następnego dnia słychać było że sesja i system są zajebitne, i chcą więcej.

Efekt:

Szczęśliwy autor i MG w jednej osobie, zadowoleni Gracze i wykonany kolejny test Zgliszcz na osobach niezaangażowanych w ten system emocjonalnie.

 No i sesja w 40 minut.

 

Było fajnie, pomimo beznadziejnej części konwentu Ponownie (wbrew początkowemu bardzo pozytywnemu nastawieniu) NIE polecam części fantastycznej olsztyńskiej Conqusty.

Brak skutecznej organizacji jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować.

Lecz: Brak szacunku i wywiązywania się z zobowiązań wobec prelegentów, uczestników i innych osób przygotowujących atrakcje. To dla mnie ostre przegięcie. I nie obchodzą mnie wewnętrzne spory Orgów.

Było gorzej niż źle.

 

Pozdrawiam Aes

 

PS: Szczególne pozdrowienia dla Tofika, Grabarza i Mr. Prohibicja oraz; Trzymających poziom Mangowców i załogi naprawdę Kawaii kafejki :D. Dla „Zła” za starania by wśród tego nieporządku cześć bitewno-młotkowa trzymała się w kupie i dostarczała frajdy. Dla kolejnej oazy przyzwoitości: części planszówkowej.

I tyle dobrego.

Komentarze


Ifryt
   
Ocena:
0
A te Zgliszcza to co to w sumie jest? Twoja autorka? Można coś więcej gdzieś przeczytać o tej mechanice?
01-02-2011 09:37
27383
   
Ocena:
+1
Wygląda na to, że dobrze iż nie zdecydowałem się na odwiedzenie konwentu tylko spędzenie większości weekendu z rodzinką :)

A swoją drogą to kumpel-fan anime mówił, że blok poświęcony japońskiej animacji też był mocno średni.
01-02-2011 10:17
   
Ocena:
0
@Thoctar

Rzeczywiście. Pozostaje liczyć, że kolejna edycja będzie lepsza;)
01-02-2011 14:14
~ZeuS

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W imieniu aktywnej części olsztyńskiego fandomu biję się w pierś i błagam o przebaczenie.

Konwent wyglądał jak wyglądał z powodu kilku spraw, których nie będę tutaj wywlekał. W każdym razie albo następnej CONquisty w ogóle nie będzie i zamiast tego przygotujemy konwent w zmienionym składzie, bez części mangowej i pod inną nazwą, albo będzie CONquista, ale z kolei robiona bez wielu osób, które pomagały teraz w przygotowaniu części fantastycznej.

Tak czy inaczej Olsztyn słynie z nieudanych konwentów, a CONquista II tylko potwierdziła tę smutną regułę.

01-02-2011 14:34
~Ate

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Serdecznie Cię Aes przepraszam za wszystko co nie wyszło, ale robiliśmy co mogliśmy aby reanimować trupa. Atrakcje się odbywały - ludzie nie przychodzili i naprawdę na ich brak nic nie mogłam poradzić. Tak samo nie mogłam poradzić na to, że nasza (naprawdę ciężka) praca była psu na budę.

Conquista II okazała się kompletną tragedią i wstyd mi, że firmowałam ją swoją ksywką. Tak samo przykro mi i wstyd, że praca wszystkich ludzi od fantastyki poszła się kochać na drzewo, bo ktoś coś zawalił.

Przyjmuję krytykę na klatę, choć nadal twierdzę, że na wiele rzeczy po prostu nie mieliśmy kompletnie żadnego wpływu. Czasu nie cofnę, cudów nie uczynię. Robiliśmy co mogliśmy, ale ciężko gdy pod nogami same kłody. Mimo wszystko uważam, że da się w Olsztynie zorganizować konwent, ale na pewno nie w taki sposób.

I to obiecuję i głowę swoją kładę pod topór jeżeli choć jedna rzecz nie wyjdzie.

Zmarnowano potencjał i dużo pracy wspaniałych ludzi i mnie, jako koordynatora to boli najbardziej, bo zapieprzałam na równi z innymi i wszyscy to widzieli.

Mam więc nadzieję, że zrozumiesz i wybaczysz. A my zrobimy wszystko aby nigdy więcej taka porażka miejsca nie miała. Wiem, że proszę o ogromny kredyt zaufania i że już nikt może nie chcieć nam go udzielić. Mimo wszystko będziemy pracować więcej i lepiej.
01-02-2011 14:41
Aesandill
   
Ocena:
0
Co do części Mangowej.

Jak dla mnie, laika w kwestii duzych japońskich oczu na tej części było fajnie. O niebo lepiej niż u nas "na górze". Może cudów nie było, nie wiem, nie znam się. Mi się tamta część podobała. No i Ma(e)id (czy jak tam to było) Caffe - ogromny plusik.

@ Ifryt
Tak, autorka. No i mam w planie ją wrzucić do netu(badź przy dużym szczęściu i samozaparciu wydać), tylko jeszcze nie jest rozpisana w godnej formie. No i pewnie zaczne troche pisać o tym na blogu.

@ Thoctar & MaWro
Racja, można było bez straty zostać w domu

@ Ate
Wybacz Ate ale sama wiesz, ja byłem pełen dobrych chęci. A zraził mnie nie tylko "nieporządek" ale równierz sposób traktowania ludzi przez część orgów/helperów. Kiedy człowiek czuje że te ludki(na bogów, nie wszyscy :D) mają Cie w "poważaniu" i uwarzają sie za arcyważnych, to razi. Bardzo. Szczególnie przy takim niewypale gdzie powinni raczej grzecznie się wstydzić.

I żeby było jasne. Warmio-Mazury to też mój teren, i bardzo bym chciał aby rosły RPGowo w siłe o BG żyło się lepiej ;).
I naprawde nie chciałem mieć złej opini na temat Con. Gotów byłem przełknąć wiele, w imie lokalnego patriotyzmu.
Nie dało rady.

Mimo to pozdrawiam.
I życze następnego razu udanego. Nawet jeśli bezemnie.

Aes
01-02-2011 14:52
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Zeus, Ate
Hej, ale co się stało własciwie? Dlaczego to była taka katastrofa?
Myslę że dobrym pomysłem byłoby wskazanie przez orgów konkretnych przyczyn (może juz gdzieś są podane? jakies linki?) tego co poszło źle, wskazanie winnych i obiecanie że błedy zostaną wyrugowane efektownie i efektywnie do nastepnej takiej imprezy.
W ten sposób kredyt zaufania może będzie większy - zwykle tak jest, gdy ludzie się przyznaja do swoich błedów.
Jeśli jakieś były, bo "kłody pod nogi" i "rzeczywistośc stawia opór" to bardzo ogólne pojęcia i z doświadczenia wiem, ze zwykle oznaczają brak woli/umiejetnosci/aktywnosci ludzi, którzy tak tłumaczą swoje porażki.
Wszechświat nie uwziął się nigdy na nikogo...
Mam nadzieję, ze nastepna impreza bedzie fajna, bo bardzo chetnie bym się przejechał w tamte rejony w celach hobbystycznych :)
01-02-2011 16:36
~Ate

Użytkownik niezarejestrowany
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
mnie zachwyca tekst o gościach z gumowo piankowymi mieczami atakujący śpiących. Muszę się kiedyś znów wybrać na jakiś konwent...
01-02-2011 19:02
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
no i wszystko jasne! Bardzo istotna notka na deviancie, przeczytałem i teraz rozumiem.
A kto był main orgiem?
Przyznam, PR bylo dosc kiepskie :(
A jutro mój jet laduje we Wrocławiu!
Tadah!
(sorki, tak sie ciesze, ze musialem tego offtopa)
01-02-2011 20:31
~Ate

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zigzak : main orgiem była Joanna "Fynnuch" Usowicz

Panie niezarejestrowany: niby fajnie, ale mnie ramię boli jak cholera, a kolega ma siniaki po tym
02-02-2011 00:02
~Naiko

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Jakby nie było, CONquista II, mimo, że organizacyjnie mogłoby być lepiej, to ludzie byli świetni i to, moim skromnym zdaniem ratowało konwent. Przynajmniej w moich oczach. Aes, świetnie się słuchało Waszych rozmów i sesji, dzięki za wszystko i mam nadzieję do zobaczenia kiedyś :)
03-02-2011 01:12
~Toffik

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
No bądźcie poważni ,następnym razem się uda.Bo ja mówi ludzka wiara, do trzech razy sztuka.Aha taką sesje to ja chce jeszcze raz....+ pozdrowienia dla wszystkich kopciuchów ,którzy jak zwykle ratowali obmierzły humor.!
03-02-2011 09:34
Aesandill
   
Ocena:
0
@ Naiko i Toffik
miło że was tutaj widze :D
A jak Toffik chcesz kolejną sesje to mojego emalia znasz
(aesandill@wp.pl)

Pozdrawiam
Aes
03-02-2011 16:29
~Toffik

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To ci tą szkocką kupię i zajadę kiedyś do ciebie.Jeśli pamiętasz to zdanie ,"alkocholu nie tykam ,ale szkocka to co innego" to jest lekka prarafraza od twojego słowa lecz trzon zdania na tym się opierał.
04-02-2011 00:33
~Załoga "kawaii" kafejki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
DZIĘKIII~~
14-02-2011 19:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.