» Blog » Dziurawe systemy były lepsze
25-04-2012 19:56

Dziurawe systemy były lepsze

W działach: IMHO, subiektywnie, Takie tam | Odsłony: 17

Dziurawe systemy były lepsze

Na wstępie zaznaczam. Tekst ma charakter dość osobistego bajdurzenia i nie jest atakiem na żadnych turlaczy, DeDekowców czy Laverisa. To wpis w kategorii IMHO.

 

Uważam ze stare, dziurawe mechanicznie systemy są świetne. Mam na myśli np. Pierdycje młotka. Dziurawy jak sito, ze skiepszczona mechaniką i bez specjalnego balansu system. Nawet grafiki ma jakieś pobliźnione. I jak się nad nim zastanowić to dawał frajdy tyle co cała półka nowszych systemów z odpowiedzią na wszystko. Mało tego, właśnie owa szorstkość sprawiała że ludziom się chciało. Kombinować, wymyślać, rolplayować. Bez urazy Kochani ale jak patrze na młodzież RPGową to często ręce samoistnie opadają. Ciężko dziś zmusić takiego by wymyślał opis bardziej skomplikowany niż „tne”... to szczyt RPGowego sukcesu, ale również klymaciarstwo rasizm i oldscholowość. To ja go tnę... i tak dobrze że po polsku.

 

Mam wrażenie ze wszystkie te tabelki, profity, manewry, żetony i reszta badziewia rozleniwia i ogłupia. Nie musisz kombinować, wymyślać, wszystko jest.

Za łatwo.

Kiedy byłem młody i jeszcze głupszy niż bywam na co dzień byłem szczerze przekonany że mechanika w RPG to takie coś, co ma rozstrzygać kwestie które trudno rozstrzygnąć. Taka losowa łątka na opowieść. Nawet nie pomyśleli byśmy o mechanice konfrontacji społecznej czy wykupywaniu sojuszników za PD. Mechanika służyła głównie do symulacji walk...

i nie dlatego ze sesje się na walkach skupiały. A gucio tam. Gadania było tyle że można było gardło zedrzeć. Mechanika skupiała się na walkach, bo to był rejon gdzie nie konflikt interesów wskazywał że trzeba odwołać się do losu, jakiś parametrów. Nie mówię tutaj ze w gadaniu parametry nie miały znaczenia, tyle że jak ktoś chciał być uwodzicielem ładował w ta ogładę co mógł, brał szlachcica czy tam innego kupca. Kiedy barbarzyńca chciał pogadać i walił zbyt uczonym tekstem wszyscy patrzyli na niego jak na idiotę i wybuchali śmiechem. No ale dobra, rzuć sobie na ogładę. 23 hie hie. Po co komu tabelki, sto manewrów i karcianka gratis.

 

Aha, dodam że nawet z podręcznikiem bywało ciężko. Ja właściwie kiedy zaczynałem jako gówniarz, czyli lat już kilkanaście temu nie miałem podręcznika. Ot wszystko co mieliśmy to kostki w kolorze „dynks”(prosto z empiku) ściągniętą z neta(na dyskietce) armie mrocznych elfów(normalnych nie jagódek, mam do dziś, jak ktoś chce proszę na privie) jak profesje i z dwie tabelki do tworzenia postaci w młotku. Zero wiedzy o mechanice, jakiś tam ważnych zasadach czy innych bzdurach. Nie wiedzieliśmy że „w RPG nie symuluje się świata” czy też „to jesienna gawęda zniszczyła młotka” lub dowolne inne bzdury. Aby pokazać jak nie wielkie pojęcie mieliśmy, to powiem że nawet system losowania k100 mam do dziś inny, wynik 0 na k10 oznacza dla mnie 10, więc 90 + 0 to 100, a 00 i 0 to 10... jednak mięliśmy od cholery pasji, wiedzę że to taka gra gdzie robi się i odgrywa postać, że jest mechanika by oddać to czego się nie odegra itd.

Wystarczyło.

 

Grałem przez gimnazjum (tak, jestem z pierwszego roku tego ohydnego nowotworu) i liceum tak często, że właściwie nie było tygodnia bez co najmniej pięciu sesji. Poważnie. Dzień w dzień po 6-8 godzin. Przeszliśmy przez wszystkie stadia RPGowej głupoty, nurzając się po odwłok w storytellingu, pełzając przez mechaniczne kostkologiczne ślepowidzenie grając na poważnie i pękając ze śmiechu. Sesje miały taki klimat że można była się zachłysnąć. I nawet w najgorszym spomroczeniu mechaniczno kostkowo tabelkowym ani przez moment nie wpadliśmy na to że mechanika jest taka ważna, Mg nie powinien mieć pełni władzy a najlepiej by wszystko było sprawiedliwe jak nie przymierzając brudna bomba w metrze.

 

Ciężko mi dziś znaleźć odrobinę tego entuzjazmu który widziałem w graczach. Dziś ważne są głównie tabelki, czepialstwo do MG i balans mechaniczny, ale bez refleksji do czego to służy. Bez zabawy w tajemniczych światach, wczuwania się i zanurzenia w świat przedstawiony.

Oczywiście, nie mówię że tego nie ma zupełnie. Jest. Ale wymaga starań. Właściwie zawsze zaczyna się od walki z przyzwyczajeniami, gammerstwem, graniem w RPGa jak w kompową gierkę. Potem po sporym wysiłku wychodzą piękne sesje, jak ostatnia w Klanarchii.

 

Jednak nie jest to te naturalne wczucie, ludzka umiejętność by chwytać opowieść ciągnięta przy ognisku. Łatwe, dopracowane systemy zabijają pierwotną radość RPG.

 

Obrazek niestety nie pamiętam skąd :( 

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
ta notka aż się prosi o zmasakrowanie...
25-04-2012 20:00
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ groźna niezwykle tylda

Śmiało, tylko na temat.

Pierdolamento kasować będę
25-04-2012 20:02
Malaggar
   
Ocena:
+13
Nie znoszę balansu w RPG. Nic nie doprowadza mnie do takiej furii jak system, w którym jednoręki, ślepy i sparaliżowany koleś będzie ogólnie równie dobry jak nadczłowiek. Jak system, w którym zbalansowana mechanika sprawia, że warstwa fabularna brzmi jak głupi kawał - magowie najpotężniejsi wg opisów i założeń? To czemu panie dzieju niczym nie różnią się od chłopka-roztropka z widłami?

A mechanika? Mechanika jest dla mnie tylko narzędziem. Ma ona ułatwić stworzenie fajnej, ciekawej historii. Tam, gdzie to utrudnia, tam ją wywalam lub zmieniam. Nie po to kupuję RPGa, by być więźniem jego głupich rozwiązań.
25-04-2012 20:07
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Aes, ale ma troche racji ta tylda - zaraz ci wlecą oszołomy spod znaku "grajmy w Baldursy P&P" i sie skonczy.
Ale jak nabardziej rozumiem i popieram Twoje IMHO. :)
25-04-2012 20:08
Malaggar
   
Ocena:
+4
@Zigzak: Baldursy były szczytem niezbalansowania - Jeden koleś w drużynie był półbogiem który mógł generować statsy 10 godzin aż wyrzuci dobre wyniki, a reszta dostawałą predefiniowane postaci o różnym potencjale. I to było takie fajne!
25-04-2012 20:09
Drachu
   
Ocena:
+7
Zaraz się odezwę i znikną Ci temat...
o kurde, za późno.
25-04-2012 20:12
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Mi chodzilo o generację ludzi ktorzy zajawili sie baldursem, kupili ddki 3.0 i nie rozumieją nic poza tym.
Baldursy, albo inną MMO typu WoW czy Tibia.
25-04-2012 20:13
Wiron
   
Ocena:
+15
Standardowa odpowiedź na notki w takim klimacie ;)

http://i.qkme.me/37lr.jpg
25-04-2012 20:13
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ Malaggar i zigi
A magowie byli chłopcami do bicia bardzo długo, po to by kiedyś osiągnąć upragnioną potęgę. To były czasy :D

@ Wiron
Święta racja :D
Ale od kiedy na głowie tworzy mi się odwrócony irokez wybaczam sobie zdziadzienie.
25-04-2012 20:14
Malaggar
   
Ocena:
+5
Ale balans nie istniał;)

Najpierw wojas kładł maga trzy razy jednym ciosem, a potem mag nawet nie zauważał wojownika idąc przez zastępy wrogów jak palnik przez kostkę masła.

I nie było skali wyzwania i bajdurzenia o tym, że przeciwnicy powinni być dostosowani do drużyny.
Dzięki temu przynajmniej niektórzy nie spotkali na swojej drodze Przydrożny Bandyta poziom 20.
25-04-2012 20:19
Aesandill
   
Ocena:
0
Właśnie stałeś się potęgą. Od dziś najlepszy drużynowy siepacz ma za zadanie nosić twoje rzeczy :)
25-04-2012 20:20
Malaggar
   
Ocena:
+14
O, jeszcze jednego nie lubię w sumie.

Gdy mechanika walki jest niepotrzebnie rozbudowana o pierdyliard rzeczy typu "Strzelanie prawą ręką - 3/4 półakcji, chyba, że strzelasz drugi raz w przeciągu ostatnich 5 tur, wtedy zajmuje to 4/6 trzyczwarteakcji".

Nie potrzebuję rozpisanego miliarda czynności. Potrzebuję szkieletu na którym sam sobie, w trakcie gry gdy zajdzie potrzeba, ocenię, czy bohater może grzać z boltera skacząc jednocześnie przez mur.

Jasne, że będzie to uznaniowe, ale motyla noga, wyznaczanie poziomów trudności testów też jest uznaniowe, a nikt się nie burzy.
25-04-2012 20:26
Tyldodymomen
   
Ocena:
+7
uwaga, sprawdzam teorię magiczną.
La-ve-ris !

Prosze o wyrozumiałość , szukam klucza decyzyjnego w chowaniu notek
25-04-2012 20:33
Aesandill
   
Ocena:
+1
@ bohomaz
Racja, tylko zauważ że nadal mówimy na mechanikę "narzędzie".
Nie twierdze że dziś nie ma dobrych gier. Sam pisze o starych mechanikach jako "szorstkich czy dziurawych. Po prostu owa szorstkość dawała świetnego kopa.

Bajdurze sobie tylko tutaj swobodnie, wspominając stare dobre czasy.

Pozdrawiam
Aes
25-04-2012 20:34
Malaggar
   
Ocena:
+4
Nie zgadzam się z sentymentem starych dobrych czasów. Moje sesje z ostatnich powiedzmy 3 lat są o niebo lepsze niż sesje z pozostałych dwunastu.

I mechanika jasne, że nie jest zła, sam każę testować Ogładę/Fellowshipa/Charyzmę/Cokolwi ek i pochodne, ale nie w zastępstwie odgrywania i nie miliard razy na sesję.
Chcesz przekonać gwardzistę, że jesteś oficerem? Spoko, odegraj gadkę, rzuć sobie na blef i odegraj resztę rozmowy.
Test się nie udał? Spoko, podrzuć jakąś w dialogu wskazówkę, która będzie dowodem dla gwardzisty, że ściemniasz.
25-04-2012 20:34
Squid
   
Ocena:
+1
Aes, witaj w oldschoolu :D.

Tak w ramach bawienia się w adwokata diabła: bo ja wiem, czy dziurawa mechanika jest taka fajna? Stare dedeki, dajmy na to, mają łuki strzelające z szybkością karabinu maszynowego, wojowników, którzy mało co potrafią i Uśpienie, które daje magowi pierwszego poziomu moc granatnika przeciwpiechotnego (nie niszczącego ekwipunku). To zachęca do hakowania mechaniki i zmieniania jej do swoich potrzeb, ale kiedy już zacznę grać, to niezałatana dziura może się skończyć niepotrzebnym Total Party Killem.
25-04-2012 20:38
Beamhit
   
Ocena:
+7
"I jak się nad nim zastanowić to dawał frajdy tyle co cała półka nowszych systemów z odpowiedzią na wszystko."

Pytanie, jakbyś dzisiaj miał te 15 lat, i zacząłbyś przygodę z RPG od takiego DnD 4.0, to czy faktycznie dawałby Tobie mniej frajdy, niż kiedyś I edycja Warhammera?

Bo zaryzykuję stwierdzenie, że większy wpływ na frajdę nie miał system RPG, ale ludzie z którymi zaczynało się zabawę.

A entuzjazm? Jest u mnie na sesji. I co z tego ze prowadzę 4 edycję dedeków? Dziewczyny dobrze się bawią, a czasami nawet za bardzo jak na mój samczy gust przeżywają te sesje.
25-04-2012 20:39
Aesandill
   
Ocena:
0
@ Mal
ja tam sentyment czuje, i nadal uważam ze wiele starych sesji było przecudownych, mimo że dziś by nie przeszły.

Choć poza tym
wielkie +1 ;)

@ Beamhit
Nie mam pojęcia :D.

Ale jednak uważam że "szorstkosć" mechanik zmuszała do kombinowania. Dziś nie widzę tego u "młodych Graczy"
25-04-2012 20:39
Malaggar
   
Ocena:
0
Stare dedeki, czyli adeki, mają łuk strzelający dwa razy na minutę:P

Total Party Kill to nic złego, o ile wynika z głupoty graczy. Nie zabezpieczyli się przed uśpieniem/nie uśpili wroga? Ich strata, widać przeciwnik był bardziej myślący niż oni.
25-04-2012 20:39
Squid
   
Ocena:
0
@Mal: To był, wiesz, metaforyczny karabin maszynowy :). W porównaniu z ciachaniem mieczem w gości na poziomie większym niż 1.

Dobra, Uśpienie może nie być taką dziurą, ale sprawia, że zamiast Średniowiecznego Fantasy gramy w Średniowieczne Fantasy z Granatami. Użycie go przeciw graczom jest trochę jak te pułapki w stylu "zawalił się sufit. Nie żyjecie". Użycie go przez graczy jest jeszcze gorsze :).
25-04-2012 20:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.